Coroner Custom Cycles


Coroner Custom Cycles – gdzie stal spotyka serce


Krzeszowice. Miasteczko, które większości kojarzy się z ciszą, zielenią i spokojnym tempem życia. A jednak, na jednej z niepozornych ulic, kryje się miejsce, w którym żaden dzień nie jest spokojny. Gdzie iskry lecą w powietrzu, stal płonie w pomarańczowym żarze spawarki, a w tle dudni niskie, głębokie „potato-potato” rodem z Milwaukee. To Coroner Custom Cycles – królestwo Dariusza „DarkA” Gargasa.

Grube laczki jako znak rozpoznawczy


Darek ma swoje zasady. Jedna z nich brzmi: „Poniżej 300 mm tylnej gumy? Nie u mnie.” To nie jest kaprys estetyczny. Szeroka opona zmienia całą sylwetkę motocykla, nadaje mu potężny, muskularny wygląd i wymaga od konstruktora zupełnie innego podejścia do geometrii ramy, zawieszenia i prowadzenia. Tu nic nie jest kupione w zestawie „plug & play” – każdy element jest przemyślany i wykonany tak, by motocykl wyglądał jak rzeźba w ruchu.

Fabryka Innych Motocykli


Nie bez powodu jego warsztat określa się mianem „Fabryki Innych Motocykli”. To nie jest miejsce, w którym przykręca się akcesoria z katalogu. To tu powstają maszyny od zera – rama, wahacz, zbiornik paliwa, a nawet detale jak customowe wyświetlacze czy ręcznie kute elementy ozdobne. W projektach Darka widać pasję do amerykańskiego stylu – choppery, baggery, pro-streety – ale też otwartość na eksperymenty, czego przykładem jest chicanowy „El Presidente”.

Hot Rod Bike i 3000 godzin pasji


Jednym z najbardziej rozpoznawalnych dzieł Coronera jest „Hot Rod Bike” – potwór na gumie 300/40-17, zbudowany od podstaw. Każdy jego centymetr powstał w rękach Darka. Silnik Suzuki Intruder 1500 został całkowicie przebudowany, rama i wahacz wykonane ręcznie, a całość ozdobiona detalami, które mogłyby spokojnie trafić do galerii sztuki industrialnej. Ten projekt pochłonął ponad 3000 roboczogodzin – i to czuć, patrząc na maszynę z bliska.

#Selfmade – filozofia życia


Na przedramieniu Darka widnieje tatuaż #selfmade. To nie jest modny slogan. To przypomnienie, że całe to miejsce powstało od zera – bez sponsoringów, bez gotowej infrastruktury, bez „łatwego startu”. Od pierwszego spawu do wyjazdu na mistrzostwa świata customów – wszystko jest efektem pracy rąk, głowy i serca.

Nie tylko motocykle


Choć sercem Coronera są motocykle, warsztat kryje też inne perełki – pickupy z USA i… kolekcję aut pogrzebowych. Tak, dobrze czytasz. Darek lubi odwracać symbole – karawan, który woził śmierć, może wozić nowe życie. Być może kiedyś właśnie takim wozem przyjedzie na zlot i wyciągnie z niego świeżo skończonego customa.

Coroner – bada przyczyny śmierci maszyn


W medycynie koroner bada przyczyny śmierci. W Krzeszowicach – Coroner bada, jak przywrócić życie czemuś, co dawno już spisano na straty. Każdy projekt, który opuszcza ten warsztat, to historia – czasem o miłości do motocykli, czasem o marzeniach właściciela, a czasem o tym, jak kawałek zimnej stali potrafi stać się czyimś najbliższym towarzyszem podróży.


Jeżeli ktoś mówi, że w Polsce nie da się robić customów na światowym poziomie – powinien odwiedzić to miejsce. Bo Coroner Custom Cycles to nie jest zwykły warsztat. To kuźnia charakteru, stylu i pasji. I nie ma znaczenia, czy stoisz tu z kawą w ręku, czy z kluczem nasadowym – czujesz, że w powietrzu unosi się coś więcej niż zapach benzyny.


Komentarze