Kremówki i Otwarcie sezonu 2026: Fatman &Fat Boy i "Aksamitne Tempo" | 14.03.2026


Otwarcie sezonu 2026: Fatman, Fat Boy i "Aksamitne Tempo"

​14 marca 2026 roku. Dzień zaczął się ciekawie. Obudziłem się w Pazurku – to moja pierwsza noc na mini-urlopie (tym z rodzaju tych niepłatnych w PL). Plan był prosty: obudzić bestię. Wyprowadziłem motocykl z szopki po długim zimowym śnie. Po kilku próbach, w końcu zagadał!


Akumulator podołał, a stara „bena” jakoś przepaliła pierwsze takty.
​Spakowany ruszyłem prosto do Olkusza, do salonu The Lost Boy Tattoo & Barber. Odwiedziłem tam bliźniaków, których możecie kojarzyć z kanału RPM-Moto: Szczypcy i Wściekli, Dzikus i Bilbo, czyli Patryk i Kamil. Padła szybka decyzja: zapaliliśmy po „miętusku” i po krótkim pożegnaniu ruszyłem dalej, do salonu HD w Krakowie.

Tam czekał już Edi ze swoją ekipą. To było ich trzecie spotkanie – widziałem, że Edi odpalał kamerę 360, więc pewnie będzie z tego niezły materiał. Cel: Wadowice i kultowe kremówki na rynku. Ruszyli... a ja za nimi na Fatmanie.
​Walka z materią i starą benzyną


​Kiedy oni odjeżdżali na swoich czarnych Road Glide’ach, mój Fatman zaczął nagle kaprysić. Dusił się, kaszlał, aż w końcu... zemdlał. Silnik zgasł. Nie wytrzymał narzuconego tempa. Mimo że dotankowałem E10 na Shellu, stara benzyna wciąż siedziała w układzie i robiła swoje. To nie był ten sam motocykl co wcześniej.

​Jednak po tych wszystkich przejściach – wymianie olejów, uszczelek i pamiętnym incydencie z pożarem – dał radę się podnieść. Zjechałem na stację, chwila odpoczynku, łyk wody i ruszyłem dalej, tym razem "bokami". Zatrzymałem się pod klasztorem tynieckim – tym samym, o którym pisałem w II tomie "Imperium Aniołów" (dostępnym na Ridero.eu). Potem przeprawa promem przez Wisłę w Czernichowie, mijane po drodze sygnały służb (wypadek, policja, straż) i w końcu wjazd na trasę wadowicką. Te widoki... słońce, góry, pagórki i ta nieskończona przestrzeń. To było to!

​Wadowice i technologia, która nie nadąża

​Wjechałem na rynek i zaparkowałem pod białym kościołem. Moja komórka, podobnie jak Fatman, nie ogarnęła natłoku informacji – bateria padła, a powerbank nie nadążał z ładowaniem. Czasem ja też czuję, że nie nadążam. Jazda w grupie uświadomiła mi jedno: tam wszystko musi być sprawne na 100%. Grupa to pociąg bez hamulców – jest tylko gaz i ciągle naprzód.

​W przypadku klasyka to tak nie działa, zwłaszcza gdy inni dosiadają maszyn o 20 lat młodszych, z bardzo dynamicznymi silnikami. Zrozumiałem, że w takiej jeździe niezbędne jest tzw. "aksamitne tempo". Zjadłem kremówkę z widokiem na białą bazylikę i podobiznę Papieża Polaka, a po telefonie od Ediego dołączyłem do reszty ekipy w innej kawiarni. Świetni ludzie, mocarne czarne maszyny i dobra fajka na zapoznanie.

​Jezioro Mucharskie i powrót do bazy

​Nowy cel: stacja BP nad Jeziorem Mucharskim. Byłem tam pierwszy raz – widok na nowo powstały zbiornik robi wrażenie. Jechaliśmy dookoła, a ja wciąż zastanawiałem się, co tam w dole zostało zalane przez wodę...
​W drodze powrotnej na Kraków, po kilku kanionach, Fatman znów zaczął prosić o litość. Manetka była zbyt agresywna, szarpała, a silnik domagał się odpoczynku. Posłuchałem go. Przystanek na wiejskim agroturystycznym podwórku, suszone figi dla mnie, chwila oddechu dla maszyny. Poprawiłem zatyczki w uszach, odpaliłem dziada i już tym moim "aksamitnym tempem", płynnie wbiłem się na A4.

Link do video (Edi na Motocyklu):



​Obwodnica na Bytom, potem rondo na Sułoszową i kierunek Wolbrom. Przyznam się – poniosło mnie, wyprzedziłem jednego gościa pod górkę i Fatman znowu musiał stanąć na poboczu. Na szczęście akurat "na siku". Potem już spokojnie, bez spiny, byle do domu, do mojego Pazurka.

​Sezon otwarty. Z przygodami, ale z charakterem.

Komentarze

  1. Link do materiału vid: (Edi na Motocyklu) https://youtu.be/07WkE_YFpIk?is=Ii2xqlHWSbCYImoc

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz