Bartosz Rekin (Wejherowo) - opowieści z kanciapy: HD Candy Apple Softail Standard

Bartosz Rekin



Żyję tak, jakby nie było jutra – moja filozofia dwóch kółek

Wielu pyta mnie, dlaczego akurat Harley? Przecież na rynku są maszyny szybsze, lżejsze i bardziej precyzyjne. Ale dla mnie jazda motocyklem to nie jest zadanie matematyczne do rozwiązania. To puls, który czujesz w klatce piersiowej przy każdym odkręceniu manetki. Zapraszam Was do mojego świata – prosto z wejherowskiej kanciapy.

1. Czy w dobie nowoczesnych technologii jest jeszcze miejsce na „duszę” w maszynie?

Kiedy wsiadam na japoński motocykl, czuję chłodną, inżynieryjną doskonałość. To świetne sprzęty, ale Harley to zupełnie inna rozmowa. On nie tylko jedzie – on z Tobą współpracuje, wibruje i komunikuje się w języku, którego nie znajdziesz w żadnym katalogu. Dla mnie to maszyna, która naprawdę żyje.

Oczywiście, nie zamykam się w jednej szufladzie. Czasem potrzebuję potęgi Yamahy 1900, a innym razem totalnego luzu, jaki daje zwykły skuter. Ale to właśnie w HD odnajduję tę autentyczność, która sprawia, że każda trasa ma swój własny, niepowtarzalny rytm.


2. Jak wyglądałby motocykl idealny, gdyby ograniczeniem była tylko wyobraźnia?

Gdybym miał przed sobą czystą kartę i budżet marzeń, mój wybór padłby na model Softail Standard. To baza o idealnej, klasycznej linii, którą ubrałbym zupełnie inaczej niż wszyscy. Zamiast modnej dziś mrocznej czerni, widzę tam głęboki, wielowarstwowy lakier Candy Apple Red, przełamany złotymi szparunkami.

Do tego dużo wysokiej jakości chromu, szprychowe koła i kierownica typu Ape Hanger, która wymusza dumną, niemal królewską postawę. To byłaby maszyna, która nie musi krzyczeć, żeby każdy się za nią obejrzał. Elegancja połączona z tym głębokim, basowym dźwiękiem – to jest moja definicja wolności.


3. Co jest ważniejsze: cel podróży czy ludzie spotkani po drodze?

W mojej dziupli w Wejherowie liczby nie mają znaczenia. Nie liczę przerobionych motocykli ani przejechanych kilometrów. Statystyki są dla księgowych, ja kolekcjonuję wspomnienia. Tworząc Grupę Motocyklową Wejherowo, postawiłem na prostą zasadę: pasja do dwóch kółek nie zna podziałów.

Nieważne, jakie masz barwy na plecach i czy jeździsz starym Evo, czy najnowszym Twin Camem – w mojej kanciapie liczy się to, że kochasz tę drogę tak samo jak ja. Pomagam każdemu, bo braterstwo to coś więcej niż tylko wspólna jazda. To styl życia, w którym liczy się każda chwila, bo – jak zawsze powtarzam



 – żyję tak, jakby nie było jutra.



Bartosz Rekin

Pasjonat, mechanik z powołania, założyciel Grupy Motocyklowej Wejherowo.

Komentarze