Narodziny
Legendy na Nowo: Harley-Davidson Super Glide (2026)
O Wolności, Chromie i Duchu Willie’ego G.
Autor: #czoperjura blogspot
Wstęp: Czas jako jedyna stała
Świat pędzi naprzód, a czas pozostaje jedyną niezmienną, bezlitosną stałą. Postęp technologiczny zmusza nas do ciągłego biegu, a ci, którzy nie nadążają, zostają w tyle. Jednak w tym nieustannym pędzie ku nowoczesności istnieje niebezpieczeństwo zatracenia tego, co najważniejsze – fundamentów naszej tożsamości. Jesteśmy bowiem tak silni, jak mocne są nasze korzenie.
Mało która marka rozumie tę prawdę tak głęboko jak Harley-Davidson. Manufaktura z Milwaukee od dekad mistrzowsko balansuje na linie rozciągniętej między mechanicznym dziedzictwem a wymogami współczesności, redefiniując popkulturę i serwując nam maszyny, które nie tylko budzą głęboką nostalgię, ale wręcz przenoszą nas do prostszych, piękniejszych czasów. Kiedy siadasz w siodle takiego motocykla, zgiełk XXI wieku cichnie, a przed oczami staje obraz bezkresnej, skąpanej w słońcu amerykańskiej autostrady.
Najnowszym dowodem na tę niezwykłą zdolność zakrzywiania czasoprzestrzeni jest premiera modelu Harley-Davidson Super Glide 2026. Maszyna ta stanowi bezpośredni hołd dla przełomowego, pierwszego w pełni autorskiego projektu legendarnego projektanta i stylisty, Willie’ego G. Davidsona – oryginalnego Super Glide z 1971 roku. To coś więcej niż premiera nowego rocznika; to powrót do korzeni buntu, narodziny fabrycznego customa na nowo i wielkie święto dla każdego, kto kiedykolwiek marzył o klasycznej, ociekającej chromem Dynie w jej najbardziej charakterystycznym, biało-czerwono-niebieskim malowaniu.
1971: Los Angeles, Willie G. i Rewolucja Fabrycznego Customu
Aby w pełni pojąć magnetyzm i wyjątkowość testowanego modelu 2026, musimy cofnąć się w czasie o ponad pół wieku. Przenieśmy się do roku 1963, kiedy to młody, pełen pasji i nieszablonowych pomysłów Willie G. Davidson dołączył jako projektant do firmy noszącej jego nazwisko. Willie G. nie był typowym korporacyjnym inżynierem; był artystą, który bacznie obserwował to, co działo się na ulicach.
Kluczowym momentem dla historii marki były jego podróże do Los Angeles i tamtejszego Hollywood. To właśnie na kalifornijskim wybrzeżu rodziła się unikalna kultura customowa. Młodzi buntownicy odcinali zbędne elementy z ciężkich motocykli turystycznych, montowali smukłe widelce, wysokie kierownice i tworzyli maszyny o niepowtarzalnym, drapieżnym charakterze. Willie G. zafascynował się tym ruchem. Zrozumiał, że klienci nie chcą już tylko seryjnych, zunifikowanych motocykli – pragną maszyn z duszą, odzwierciedlających ich indywidualizm.
Efektem tych obserwacji był przełomowy rok modelowy 1971 i narodziny pierwszego, kompletnego projektu Willie'ego G. – modelu FX Super Glide. Wizja była genialna w swojej prostocie, a zarazem radykalna: Harley-Davidson wziął smukły, lekki przód od modelu Sportster XL i połączył go z potężnym podwoziem Big Twin (seria FL), tworząc potężny motocykl turystyczno-cruiserowy o unikalnym, agresywnym wyglądzie.
Oryginalny model z 1971 roku wyróżniał się dwoma elementami, które na stałe zapisały się w historii motocyklizmu. Pierwszym z nich był charakterystyczny, geometryczny tył typu „boat tail” (ogon łodzi) – potężny, dwuosobowy element z tworzywa, który choć wówczas wzbudzał kontrowersje, dziś jest Świętym Graalem wśród kolekcjonerów. Drugim, niezwykle ważnym aspektem było malowanie. Patriotyczna, śnieżnobiała baza przełamana ostrymi, czerwono-niebieskimi wstawkami (tzw. pin striping) idealnie wpisywała się w klimat amerykańskiego snu i wolności, stając się ikoną tamtej ery.
Ewolucja Linii Glide i Dziedzictwo "Dyny"
Sukces pierwszego Super Glide zapoczątkował całą dynastię modeli z przydomkiem "Glide" w nazwie. Przez lata Harley-Davidson eksperymentował z tą formułą, jednak dla wielu współczesnych motocyklistów najbardziej pamiętną, nowoczesną interpretacją tego konceptu była rodzina motocykli oparta na ramie Dyna.
Warto w tym miejscu przywołać rok 2006 i model Dyna Super Glide, który zapisał się złotymi zgłoskami w historii marki. Był to moment przełomowy – po raz pierwszy połączono kultowy silnik Twin Cam o pojemności 88 cali sześciennych z nowoczesną, sześciobiegową skrzynią przekładniową Cruise Drive. Wyprodukowano wówczas limitowaną serię zaledwie 3500 sztuk, które wizualnie bardzo mocno nawiązywały do pierwowzoru z 1971 roku. Te motocykle, charakteryzujące się surową ramą z dwoma widocznymi amortyzatorami z tyłu, do dziś są niezwykle poszukiwane na rynku wtórnym i osiągają zawrotne ceny. Wielu entuzjastów, w tym ja, marzyło o postawieniu takiej klasycznej "Dyny" w swoim garażu, by móc obcować z tą unikalną mechaniką i ponadczasowym stylem.
Harley-Davidson Super Glide (2026) – Nowoczesność ukryta w klasyce
Czas jednak płynie, a platformy techniczne ewoluują. Nowy Harley-Davidson Super Glide 2026 porzuca dawną architekturę Dyny na rzecz na wskroś nowoczesnego podwozia Softail. Choć dla ortodoksyjnych fanów brak dwóch bocznych amortyzatorów może być zaskoczeniem, inżynierowie z Milwaukee zrobili wszystko, by zachować klasyczną linię, oferując jednocześnie neporównywalnie lepsze właściwości jezdne. Pod siedzeniem ukryto pojedynczy, centralny monoshock, który dba o stabilność i komfort, nie zakłócając czystej formy tyłu motocykla.
Konstrukcyjnie, model 2026 bazuje na sprawdzonym i lubianym modelu Street Bob, stanowiąc jego najbardziej luksusową i dopracowaną stylistycznie wersję. Wprowadzono jednak szereg kluczowych zmian, które nadają Super Glide indywidualnego charakteru:
Pojemniejszy zbiornik paliwa: Zastosowano 5-galonowy bak (około 19 litrów), który jest nieco niższy i szerszy niż w standardowym Street Bobie, co nadaje maszynie potężniejszy profil.
Unikalne siedzenie: Zaprojektowane specjalnie dla tego modelu, różniące się profilem i przeszyciami, zapewniające doskonałe podparcie lędźwiowe.
Kierownica Mini Ape-Hanger: Chromowana kierownica unosi dłonie kierowcy w klasyczną pozycję "pięści na wietrze" (fists in the wind), co natychmiast buduje właściwy, motocyklowy klimat.
Największą gwiazdą tego spektaklu jest jednak bez wątpienia lakier i wykończenie. Biała baza to nie jest zwykły, nudny lakier akrylowy – to głęboki, lśniący kolor z ogromną ilością metalicznych drobinek (metal flake), które w pełnym kalifornijskim słońcu mienią się tysiącem barw. Na to nałożono kultowe, czerwono-niebieskie paski (pin striping) biegnące przez błotniki i zbiornik paliwa, na którym dumnie pręży się historyczny, wierny oryginałowi emblemat Harley-Davidson.
Niestety, konstruktorzy nie zdecydowali się na odtworzenie plastikowego tyłu "boat tail" z 1971 roku. Choć szkoda tego ekstrawaganckiego elementu, obecna linia klasycznego, głębokiego błotnika z pewnością trafi w gusta szerszego grona odbiorców, zachowując czystość formy tradycyjnego choppera/cruisera.
Ociekający Chromem Majstersztyk
W erze, w której większość producentów (w tym również Harley-Davidson w wielu swoich modelach) ucieka w stronę mrocznego, matowego wykończenia i wszechobecnej czerni, Super Glide 2026 idzie pod prąd. Ten motocykl wręcz ocieka chromem!
Chromowane jest tu niemal wszystko: od elementów silnika, przez układ wydechowy, aż po kierownicę i obudowę reflektora. Podczas jazdy w słoneczny dzień blask odbijający się od tych elementów potrafi wręcz oślepić, co testerzy zauważają z uśmiechem. To maszyna dla osób cierpiących na estetyczne pedantyzm – posiadanie ściereczki z mikrofibry w kieszeni i ciągłe polerowanie detali podczas postojów nad morzem staje się tu nieodłącznym, niemal rytualnym elementem celebracji tego motocykla.
Na szczególną uwagę zasługują koła, które są absolutnym dziełem sztuki inżynieryjnej. Są w pełni chromowane i wykorzystują zaawansowaną technologię zaplotu krzyżowego (cross-laced rims), co pozwala na zastosowanie opon bezdętkowych. Rozwiązanie to, przypominające konstrukcje znane z motocykli typu adventure, przenosi punkty mocowania szprych na samą zewnętrzną krawędź felgi. Dzięki temu zyskano dodatkowy, lśniący rant tuż przy samej ściance opony, co sprawia, że koła niesamowicie "popują" wizualnie i natychmiast przyciągają wzrok przechodniów.
Serce Bestii: Milwaukee-Eight 117
Pod tym nostalgicznym sztafażem bije wskroś nowoczesne, potężne serce. Harley-Davidson wyposażył Super Glide w swoją flagową, widlastą dwójkę – Milwaukee-Eight 117 o pojemności aż 1917 cm³. To elektrownia generująca potężny moment obrotowy na poziomie 163 Nm oraz moc 98 koni mechanicznych.
Charakterystyka tego silnika to czysta poezja dla fanów amerykańskiej motoryzacji. Jednostka pozwala na jazdę na bardzo niskich obrotach, generując przy tym głęboki, gardłowy bas i potężne tąpnięcie przy każdym otwarciu przepustnicy. Silnik ciągnie gładko i liniowo w trybie Road, ale prawdziwy pazur pokazuje po przełączeniu w tryb Sport – reakcja na gaz staje się wtedy ostrzejsza, wręcz agresywna, zamieniając tego eleganckiego cruisera w rasowego, ulicznego hot-roda.
Aby okiełznać tę moc, motocykl wyposażono w zaawansowaną elektronikę opartą na sześcioosiowym module IMU. Na pokładzie znajdziemy:
Trzy tryby jazdy: Road, Sport oraz Rain.
Kontrolę trakcji (TC) oraz zakrętowy ABS.
Tempomat (Cruise Control), idealny na autostradowe przeloty.
Co ważne dla fanów "niegrzecznej" jazdy – na kierownicy umieszczono dedykowany przycisk pozwalający błyskawicznie wyłączyć kontrolę trakcji, co umożliwia widowiskowe palenie gumy i uwalnianie pełnego, surowego charakteru wielkiego V-Twina.
Wrażenia z Jazdy: Wiatr we Włosach i Twarda Rzeczywistość
Jak ten mechaniczny powrót do przeszłości sprawdza się w praktyce? Motocykl testowany był w jego naturalnym środowisku – na nadmorskich bulwarach i autostradach Kalifornii.
Pozycja za kierownicą jest bezkompromisowa. Szeroka i wysoka kierownica Mini Ape-Hanger sprawia, że kierowca o średnim wzroście ma ręce niemal całkowicie wyprostowane. Podnóżki wysunięte do przodu powodują, że kolana wędrują dość wysoko, a większość ciężaru ciała spoczywa bezpośrednio na kości ogonowej. Na plus należy zaliczyć niską wysokość siodła, co pozwala na pewne oparcie obu stóp na ziemi podczas postoju na światłach, znacznie ułatwiając manewrowanie tą niemałą maszyną.
KUP KSIĄŻKĘ:
https://ridero.eu/pl/books/krol_baggerow/
Jeśli chodzi o podwozie, cudów nie ma – to wciąż klasyczny amerykański cruiser. Choć zawieszenie Softail z centralnym amortyzatorem radzi sobie znacznie lepiej niż stare układy, to progresja tłumienia wciąż potrafi być dość szorstka. Duże, poprzeczne nierówności drogi potrafią przenieść uderzenie bezpośrednio na kręgosłup kierowcy.
Układ hamulcowy z pojedynczą tarczą z przodu – standardowy dla tej linii modelowej – nie uczyni z Super Glide mistrza opóźniania hamowania, ale w połączeniu z mocnym hamulcem tylnym i systemem ABS sprawnie i bezpiecznie zatrzymuje tę ciężką maszynę. Motocykl nie jest lekki, ale dzięki nisko położonemu środkowi ciężkości prowadzi się niezwykle przewidywalnie i płynnie, dając ogromną radość z leniwego połykania kolejnych kilometrów. Nie jest to maszyna na transkontynentalne wyprawy (chyba że od razu wymienisz kanapę i podnóżki), ale jako miejski i podmiejski generator endorfin sprawdza się znakomicie.
Ekskluzywność z Okazji 250-lecia Ameryki
Prezentacja modelu Harley-Davidson Super Glide 2026 nie jest przypadkowa. Motocykl ten powstał, aby uświetnić wyjątkową okazję – 250. rocznicę powstania Stanów Zjednoczonych Ameryki. Stąd też jego wybitnie patriotyczne, biało-czerwono-niebieskie barwy, które krzyczą "Americana" na każdym kroku.
Z tego powodu maszyna ma status ściśle limitowanej edycji kolekcjonerskiej. Producent zapowiedział stworzenie zaledwie 2500 egzemplarzy na cały świat. Każdy motocykl posiada swój indywidualny numer seryjny, który został dumnie i czytelnie naniesiony bezpośrednio na zbiornik paliwa.
Co niezwykle zaskakujące i godne pochwały, Harley-Davidson nie zaszalał zaporowo z ceną. Model ten został wyceniony na rynku amerykańskim na kwotę 16 000 dolarów. Biorąc pod uwagę, że bazowy, seryjny Street Bob kosztuje około 15 000 dolarów, dopłata zaledwie tysiąca dolarów za limitowaną edycję z potężnym silnikiem 117, unikalnymi bezdętkowymi kołami, zaawansowaną elektroniką IMU, obłędnym, wielowarstwowym lakierem oraz morzem chromu wydaje się wręcz okazją. Istnieje jednak ogromne prawdopodobieństwo, że cała pula zostanie błyskawicznie wykupiona przez kolekcjonerów i dealerów, stając się natychmiastowym klasykiem. Niestety, motocykl oficjalnie dystrybuowany będzie wyłącznie na rynku Stanów Zjednoczonych i Kanady.
Podsumowanie: Czy warto marzyć o Super Glide?
Harley-Davidson Super Glide 2026 to niesamowicie udane ćwiczenie stylistyczne i technologiczne. Łączy w sobie najlepsze cechy kultowego customu Willie'ego G. z 1971 roku z nowoczesnymi, bezpiecznymi i potężnymi rozwiązaniami mechanicznymi XXI wieku. To motocykl, który kupuje się oczami i sercem. Kiedy patrzysz na niego stojącego na plaży, w pełnym słońcu, mieniącego się metalicznym lakierem i błyszczącego nieskazitelnym chromem, zapominasz o twardym zawieszeniu czy braku owiewek.
Dla każdego fana marki, dla każdego, kto tak jak ja na blogu wzdychał do klasycznych maszyn z lat ubiegłych, ten model to ucieleśnienie marzeń. To dowód na to, że prawdziwy duch wolności, zapoczątkowany w Los Angeles w latach 70., wciąż żyje, ma się dobrze i potrafi przyspieszyć bicie serca. Jeśli masz okazję dotknąć tej legendy – zrób to bez wahania. Czas ucieka, ale styl pozostaje nieśmiertelny.
LEWA w górę i do zobaczenia na szlaku!
#czoperjura blogspot
https://www.youtube.com/watch?v=L26mZRM9Lcw





Komentarze
Prześlij komentarz